|
Jak już wiemy po przeczytaniu poprzednich informacji, "Naturics" jest
nowym sposobem opisu materii, opartym na ujednoliconej fizyce, dotyczącej nie tylko materii nieożywionej,
ale także materii żywej. Zastosowania fizyki w technice, to znaczy zastosowania dotyczące materii
nieożywionej, są z pewnością tak samo ważne jak interesujące. Tym niemniej zastosowania dotyczące materii
ożywionej, a przede wszystkim nas samych, są jeszcze ciekawsze, jeszcze bardziej podniecające. A zdobyte przy ich
analizie informacje o nas samych są z reguły bardziej zaskakujące, niż niejednokrotnie najnowsze zdobycze
techniki.
Rozważmy tu bliżej dwa przykłady takich zastosowań "Naturics". Obydwa dotyczą naszych biorytmów,
czyli naturalnych cykli naszego organizmu.
Pierwszy z tych cykli jest najdłuższym cyklem biologicznym, jaki jesteśmy w stanie zaobserwować w ciągu naszego życia.
Ten cykl trwa 7.5839 lata, tzn. niemal dokładnie 7 lat i 7 miesięcy. Poczynając od dnia zapłodnienia
komórki jajowej naszej matki rozwijamy się cyklicznie w takich właśnie odstępach czasu. Fakt ten jest
dobrze znany w medycynie i nawet jako tzw. "mądrość ludowa", ale nie za bardzo znany ani uznany w tradycyjnych naukach
przyrodniczych. "Naturics" dostarcza nam tutaj jednoznaczną i precyzyjną informację o pochodzeniu i znaczeniu tego cyklu. Porównajmy
na poniższym rysunku ciąg takich okresów w czasie jednego dłuższego okresu, trwającego 92.1 lat
(od momentu poczęcia), co stanowi biologiczną długość życia normalnego, zdrowego człowieka
żyjącego w optymalnych warunkach.
|
|
Granice poszczególnych okresów 7 lat i 7 miesięcy są podane u dołu rysunku jako odpowiedni wiek
osoby urodzonej normalnie po 9 miesiącach ciąży (y jest tu skrótem od year, po angielsku rok, a m jest skrótem od miesiąca). Rysunki powyżej tych liczb mają na celu ułatwić zapamiętanie
tego ciągu jako kolejnych odcinków takiego "standardowego" życia. Jeszcze wyżej umieszczone nazwy
poszczególnych odcinków mają spełnić podobne zadanie dla tych czytelników, którzy łatwiej zapamiętują
słowa jak obrazy (dla czytelników słabiej znających jezyk angielski podaję
polskie tłumaczenie tych nazw).
Co oznaczają granice poszczególnych okresów tego cyklu dla nas w
praktyce? Każda taka granica -
naturalnie nie ograniczona do jakiegoś konkretnego dnia, lecz
rozciągająca się na trzy, cztery miesiące przed taką
graniczną datą jak i trzy, cztery miesiące po tej dacie - oznacza okres
przejściowy naszego organizmu.
W takim okresie jesteśmy szczególnie podatni na "bodźce z zewnątrz", z
naszego otoczenia. Łatwiej możemy wtedy zapaść na nowe chroby
lub ulec wzmożeniu naszych starych (chronicznych) chorób. Jesteśmy
wtedy, ogólnie rzecz biorąc, mniej odporni
na negatywne wpływy naszego otoczenia. Z drugiej strony jednak jesteśmy
w takim okresie również nadzwyczaj produktywni
i wrażliwi, zdolni do wykonania zadań normalnie przekraczających nasze
przeciętne możliwości.
Sprawdziłem w tym celu życiorysy kilkunastu znamienitych postaci,
głównie historycznych, ale też kilku jeszcze
żyjących osób. Taka nadzwyczajna wrażliwość i produktywność z jednej
strony, ale i skłonność do depresji czy nawet samobójstw z drugiej
strony,
okazują się być rzeczywiście regułą spełniającą sie dla większości
analizowanych przypadków.
Nie mam zamiaru propagować tu przekonania, że Kosmiczna Hierarchia
naszego Układu Słonecznego, do której
należy ten okres 7 lat i 7 miesięcy, decyduje o naszych losach i
ogranicza naszą wolną wolę. Każdy z nas
jest również w moich oczach sam jeden "kowalem swego losu". Jednakże,
podobnie jak miesiączka jest
szczególnym okresem w życiu każdej kobiety, tak samo każdy okres
przejściowy tego cyklu 7 lat i 7 miesięcy
jest szczególnym okresem biologicznym w życiu każdego człowieka,
niezależnie od płci. Jeśli zdajemy
sobie z tego sprawę, możemy lepiej przygotować się psychicznie i
fizycznie do tego szczególnego stanu.
Unikniemy w ten sposób co najmniej zaskoczenia, że coś się z nami
dzieje, czego nie rozumiemy. A być może,
że unikniemy także kilku niemiłych niespodzianek biologicznych
(zdrowotnych). Aby lepiej unaocznić tą
sytuację podaję dla przykładu w dwu najniższych rzędach na poniższym
rysunku moje osobiste okresy tego cyklu życia (ta niemiecka wersja
pokrywa się
doładnie z powyższą angielską, więc zakładam, że nie muszę jej
tłumaczyć).
|
|
Urodziłem się, jak widać, w marcu 1947 (po regularnych 9 miesiącach ciąży mojej matki). Do szkoły posłano mnie
wprawdzie kilka miesięcy wcześniej, bo już we wrześniu 1953 (a nie w styczniu 1954) co jest oczywiste,
bo system szkolny jest dostosowany do kalendarza, a nie do mojego osobistego życiorysu. Dlatego okres
młodzieńczy rozpoczął się u mnie w czasie wakacji pomiędzy klasami 8 i 9. Rodzinę założyłem też kilka
miesięcy wcześniej, ale dokładnie w marcu 1969 rozpocząłem pracę magisterską (a w maju zostałem ojcem
pierwszego dziecka). Doktorat ukończyłem dokładnie na jesieni 1976. W 1984 podjąłem decyzję o emigracji
na "Zachód" i napisałem w ciągu kilku tygodni pierwszą wersję mojej ujednoliconej fizyki. Pod koniec
roku 1991 narodził się mój ujednolicony opis Natury (nazwany też wtedy po raz pierwszy "Naturics").
W tych miesiącach doprowadziłem też, po licznych "przebojach", do publikacji mojego najważniejszego
artykułu naukowego. Dopiero w roku 1999 wykrystalizował się pomysł Kosmicznej Hierarchii naszego Układu
Słonecznego, a wraz z nim i jego cykli, włącznie z tym rozważanym tu cyklem 7 lat i 7 miesięcy. I dopiero
wtedy zacząłem też rozumieć, co mnie tak naprawdę napędzało w podanych tutaj "charakterystycznych"
momentach mojego życia do szczególnej aktywności. A z tego zrozumienia narodził się ten powyższy
rysunek ilustrujący poszczególne cykle "wzorcowego" ludzkiego życia.
Zdajemy sobie pewno wszyscy sprawę, że rozwinięcie jakiejś teorii naukowej to tylko jedna strona medalu.
Drugą jego stroną jest poprawna, "użytkowa" interpretacja równań (czy ogólniej, matematycznych relacji)
zawartych w tej teorii. Interpretacja taka wymaga czasami sporo czasu i cierpliwości, i nie zawsze pierwsza
próba musi być udana. Dlatego ja również nie od razu zdałem sobie sprawę z powagi tego biologicznego cyklu
w naszym życiu. Dopiero w ostatnim okresie przejściowym jaki przeżyłem rok temu zrozumiałem w pełni
towarzyszące takiemu stanowi sygnały mojego ciała i mojej psychiki. Jestem nawet przekonany, że świadomość
tego cyklu w moim życiu uchroniła mnie (przynajmniej jak dotychczas) od poważniejszych kłopotów zdrowotnych.
Kiedy mianowicie ostatnio przeprowadzałem się do nowego mieszkania (w styczniu i lutym 2007), miałem
wciąż jeszcze "młodzieńczą" ambicję poradzić sobie samemu z większością prac. Wszystko szło dobrze aż do
momentu, kiedy pojawił się nagły kryzys, kompletny zanik sił fizycznych. Byłem zmuszony znacznie "poluzować"
swoje plany. Dzięki temu, że byłem już wyczulony na moje sygnały biologiczne, skończyło się na
"zaburzeniach układu krążenia". Po tym doświadczeniu uważam ten "przełom" w wieku 59 lat i 11 miesięcy
za bardzo "niebezpieczny" w życiu człowieka. Niektórzy z moich znajomych właśnie w tym wieku poważnie
zachorowali, a kilku zmarło w takim okresie. Dlatego doradzam wszystkim znajomym, aby byli w tym wieku
szczególnie uczuleni na sygnały własnego organizmu.
|
|
Lepsze zrozumienie siebie samego ułatwi nam również zrozumienie naszych bliskich czy też naszych
współpracowników, których cykl biologiczny jest nam znany. Tolerancja dla szczególnej "pobudliwości"
innych ludzi wokół nas jest tak samo pożądana jak tolerancja dla kobiet ciężarnych. Podobne
zastosowanie do poprawy stosunków międzyludzkich może znaleźć wkrótce także nasz inny cykl biologiczny,
który chcemy tu przedstawić jako drugi przykład praktycznego zastosowania "Naturics". Przykład
ten dotyczy jednego z najkrótszych cykli naszego ciała, które możemy jeszcze w dużym stopniu sami
kontrolować.
W przedostatniej grupie rytmów biologicznych na poniższym rysunku (pochodzącym z książki
"Naturics"; polskie tłumaczenie użytych nazw angielskich znajdziesz
tutaj) znajdujemy jeden z rytmów, które możemy
przypisać naszym narządom w organizmie, rytm o okresie 6.15 sekundy, najbliższy ponad okresem bicia serca.
|
Ten "kraniosakralny" rytm (nie znam niestety jego oficjalnej polskiej nazwy), jest moim zdaniem rytmem
bardzo ważnym dla lepszego zrozumienia powiązań pomiędzy bliskimi sobie ludźmi. Nie jestem psychologiem
i nie mam zamiaru udzielać porad w problemach psychicznych. Interesuje mnie jednak fizyczny aspekt wpływu
tego biologicznego cyklu na nasze samopoczucie i na samopoczucie bliskich nam ludzi. Dlatego pozwolę
sobie na kilka zdań opisujących moje dotychczasowe obserwacje związane z tym rytmem.
Ogólnie znaną sprawą jest wzajemne dopasowywanie się do siebie ludzi
żyjących w bliskim kontakcie
przez dłuższy czas. Mówi się czasem nawet wprost o harmonii uczuć czy
zachowań takich osób. Najprostszymi
przykładami mogą być "harmoniczne" pary małżeńskie, dobre rodzeństwo,
ale również dłużej trwające
przyjaźnie pomiędzy ludźmi dowolnej płci. Zauważyłem wyraźną różnicę w
zachowaniu się w pewnych prostych
sytuacjach członków takich "harmonicznych" grup względem siebie w
porównaniu z podobnym zachowaniem
względem osób "obcych". Jeśli witamy się na przykład z osobami
"obcymi", unikamy wszelkiego dłuższego
kontaktu cielesnego, jak długiego podawania ręki czy dłuższego
obejmowania się. Zwalniamy taki uścisk
ręki czy "symboliczne" obęcia już po krótkim czasie, krótszym od
sześciu sekund.
W przeciwieństwie do tego, jeśli w tej samej sytuacji znajdują się
osoby "zsynchronizowane", odpowiedni kontakt cielesny trwa z reguły
dłużej niż sześć sekund, często znacznie dłużej, to znaczy kilka
dobrych okresów tego cyklu 6-sekundowego.
Moje fizyczne wyjasnienie tej obserwacji jest następujące. Nawet
jeśli nie uświadamiamy sobie
tej prawdziwej harmonii, to znaczy harmonicznego współdrgania naszych
ciał w przypadku kontaktu z osobami
nam bliskimi, jest to dla nas przeżycie pozytywne, które chcemy
instynktownie przedłużyć jak tylko możliwe.
W przeciwieństwie do tego odczucia, kontakt z osobami "obcymi" nie daje
takiego zadowalającego odczucia wewnętrznej harmonii, więc nie staramy
się go przedłużać. Podobny kontakt z osobami nieprzyjaznymi nam może
nawet
wywołać reakcje podobne jak dotykanie gorącej płyty kuchennej;
odskakujemy jak oparzeni, jeśli przypadkowo
dojdzie do kontaktu cielesnego. Odczuwamy wtedy wyraźny dysonans
(przeciwieństwo harmonicznego rezonansu).
Moja rada dla dobrych znajomych (pozostali i tak mi nie uwierzą)
jest tu następująca. Jeśli macie
chwilowe problemy (konflikt, sprzeczka) z jakąś bliską wam osobą,
spróbujcie doprowadzić do sytuacji
w której (za obopólną zgodą i bez zaskoczenia) obejmujecie się przez
okres około pół minuty. Nie musicie
przy tym nic opowiadać, głaskać się czy całować. Po prostu dać szansę
naturalnemu wyrównaniu, synchronizacji waszych biorytmów. Jestem
przekonany, że w większości przypadków będziecie zaskoczeni
skutecznością tej prostej terapii.
|
Do chwili obecnej znalazłem już wiele możliwości praktycznego zastosowania "Naturics"
do rozwiązania problemów nierozwiązywalnych dla fizyki tradycyjnej. Niektóre z nich, jak nasze
omówione tu cykle biologiczne, dają się sprawdzić niemal natychmiast. Inne zastosowania wymagają
jednak znacznie dłuższej obserwacji potwierdzającej ich realność. Najdłużej, bo już ponad 15 lat,
czekam na rozpoczęcie fazy gwałtownego ochłodzenia globalnego klimatu od roku 2012. Tego punktu
nie da się przyspieszyć, więc muszę być cierpliwy. Jednakże przed miesiącem (13 stycznia 2008)
wpadł mi do głowy inny pomysł na takie zastosowanie "Naturics",
które musi się praktyczne sprawdzić
(albo i nie) już do końca bieżącego roku. Chodzi tu o możliwość
przewidywania globalnego (tzn.
ogólnoświatowego) wzrostu zagrożenia średnimi i dużymi trzęsieniami
Ziemi. Jest to tzw. statystyczne prowdopodobieństwo wystąpienia
trzęsienia gdzieś na powierzchni Ziemi. Na obecnym, wstępnym etapie
rozwoju teorii nie mam jeszcze możliwości wskazania dokładnej godziny
ani miejsca trzęsienia. Tym niemniej geologia tradycyjna nawet nie
wierzy, że taka przepowiednia będzie kiedykolwiek możliwa. A zatem
poczekajmy, zobaczymy.
Zgodnie z przewidywaniami "Naturics", a mówiąc dokładniej - Kosmicznej Hierarchii Układu
Słonecznego - takie większe trzęsienia Ziemi bądą się nasilały stopniowo od stycznia do czerwca 2008,
a potem znowu na przełomie listopada i grudnia tego roku (porównaj odpowiedni
wykres). Ja będę śledził dzień
w dzień dane amerykańskiego serwisu geologicznego i nanosił je na moje
wykresy porównawcze. Jeśli macie ochotę
możecie zapisać sobie te adresy i zaglądać tu od czasu do czasu, aby śledzić "narodziny" nowej
fizyki trzęsień Ziemi. (Jak widać, jestem absolutnie przekonany, że mam rację. A jeśli by coś nie
wyszło, będzie to znaczyło, że ta nowa teoria wymaga jeszcze jakiejś poprawki, o której do dzisiaj
nie pomyślałem. Dobrze myślę?)
|
|